Każdy kij ma dwa końce

Każdy kij ma dwa końce

Każda moneta ma także awers i rewers, co w najprostszym tłumaczeniu oznacza, że każda z sytuacji, w której możemy się znaleźć, posiada zarówno mocne, jak i słabe strony. Podobnie jest z witaminami. Zachowanie odpowiedniego ich poziomu w organizmie samo z siebie gwarantuje już pozbycie się szeregu niemiłych objawów, których nie potrafiliśmy powiązać z żadnym konkretnym schorzeniem. Trzeba jednak pamiętać, że witaminowe nadmiary także powinny wzbudzić nasz niepokój i w żadnym wypadku nie można nam ich zlekceważyć.

Witamina D

O witaminie D, zwłaszcza w ostatnich latach, jest dość głośno. Spowodował to m.in. szereg badań, które rozważały, jaki jest dokładnie wpływ witaminy d na organizm. Niemniejszą rolę odegrały różne kampanie medyczne, zachęcające do sprawdzenia poziomu tej witaminy i ewentualnego uzupełniania go za pomocą odpowiedniej suplementacji. Często jest ona niezbędna, ponieważ żyjemy w kraju, który niespecjalnie rozpieszcza nas słoneczną pogodą – przy dobrych wiatrach zażyjemy słońca łącznie przez około 2 miesiące na rok. W stosunku do pozostałych 10 miesięcy (które są mniej lub bardziej chłodne), nie jest to zbyt imponująca liczba i nic dziwnego, że większość z nas boryka się z problemem niedoboru witaminy d. W związku ze skalą zjawiska, nietrudno znaleźć listę objawów, która sugeruje braki w poziomie witaminy d. Jednocześnie pojawiają się pytania, jak temu wszystkiemu przeciwdziałać.

Na ratunek

Na ratunek często przychodzi po prostu tran. Dla wielu osób jest to koszmar z dzieciństwa, jednak na szczęście dziś można go wypić w dużo przyjemniejszy sposób. Wiele firm farmaceutycznych wyszło naprzeciw traumom z młodych lat i proponuje nam trany w różnych wariantach smakowych, np. cytrynowe, truskawkowe czy malinowe.  Jednak nawet, jeśli tran wciąż byłby tylko oleistą cieczą o rybnym posmaku – warto się przemóc, bowiem odpowiedni poziom witaminy D może zmniejszyć ryzyko zachorowania na nowotwór, a nawet zagrożenie przedwczesnej śmierci. Tran potwierdza więc zasadę, że czasem „gorzki lek najlepiej leczy”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *