Czy dziecko potrzebuje smoczka?

Czy dziecko potrzebuje smoczka?

Debata na ten temat trwa już od lat. Udział w niej biorą nie tylko rodzice, ale także logopedzi, pediatrzy czy nawet psychologowie. Ten długi czas „smoczkowych” obrad zaowocował całą listą wad i zalet, jakie niesie za sobą ssanie smoczka przez dzieci. Jednak jak w większości podobnych sporów, prawda leży zwykle gdzieś pomiędzy jednym a drugim brzegiem i najlepiej po prostu spojrzeć na sprawę zdroworozsądkowo, próbując odnaleźć słynny „złoty środek”. W końcu tylko spokój może nas uratować.

Dlaczego smoczek jest „be”?

Jeśli chodzi o argumenty przeciwników smoczka, opierają się one przede wszystkim na opiniach psychologów dziecięcych. Zauważyli oni, że smoczek często staje się swoistą „zatyczką” do dziecka. Płacz? Smoczek. Grymas na twarzy? Smoczek. Wykorzystywany w ten sposób smoczek przestaje spełniać swoją dobrą rolę – którą również posiada – a staje się jedynie metodą szybkiego, choć pozornego rozwiązania problemu. W późniejszych latach rolę smoczka przejmują zwykle sprzęty elektroniczne: telewizor, tablet, komputer czy komórka, które w podobny sposób odgrywają rolę cudownego i błyskawicznego remedium na płacz, nerwy, rozdrażnienie i marudzenie dzieci. Na pewno powinniśmy częściej wsłuchiwać się w swoje dzieci, w miarę możliwości rozwiązywać ich mniejsze i większe problemy. Choć ta metoda jest daleko bardziej angażująca i czasochłonna, to ostatecznie przyniesie lepsze i dalekosiężne efekty, niż półśrodki stosowane najczęściej z lenistwa bądź niemocy.

Po tej samej stronie barykady, obok psychologów, stoją również logopedzi. Niektórzy z nich alarmują, że smoczek może mieć negatywny wpływ na rozwój zgryzu u dziecka, a więc i powodować późniejsze wady wymowy lub gwarantować dziecku częste wizyty u ortodonty.

Ostatnimi opozycjonistami okazują się w kwestii smoczków po prostu lekarzy pediatrzy. Upatrują się oni bowiem w smoczkach zwiększenia możliwości złapania infekcji przez malucha, zwłaszcza jeśli nie zastosujemy odpowiednich środków ostrożności i higieny. Pamiętajmy, że smoczek to rzecz, którą dziecko trzyma w buzi, a jama ustna to najszerzej otwarte wrota dla wirusów i bakterii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *